PODRÓŻE

Dyskusyjen podróżników na temat turystyki, biur podróży i hoteli
It is pozycjonowanie currently January 7, 2009, 4:10 am

All times are UTC





Post new topic Reply to topic  [ 1 posts ] 
Author Message
 Post subject: Slowenia 2008 - dzien 2
PostPosted: 2008-08-09 21:34:44
Online
Registered User

Joined: 2008-08-09 21:34:44
Dzień 2
Slapy - Ceske Budejovice - Linz - Salzburg - Villach - Bled (650km)
Spaliśmy w parterowym budynku, który wyglądał wewnątrz jak schronisko,
piętro akademika, czy kto woli PRLowski hotel dla robotników: przy
wejściu duża sala, na lewo od niej łazienki i prysznice, a po prawej
długi korytarz z ok. 10 pokojami.
W pokoju umywalka, szafa, dwa łóżka, stolik, lampki i tego typu
duperele. (cena ok. 60zł)
Zaraz po przebudzeniu, jak zwyczaj nakazuje postanowiłem zrobić kawę
do papierosa. (Poranna kawa i papieros, to tradycja, niestety..)
Przeszedłem "schronisko"  wzdłuż i szerz ale kuchni nie
znalazłem.
Wróciłem do pokoju zalałem naczynie wodą, wyciągnąłem grzałkę
podłączyłem do gniazdka  i gotuję wodę... Kiedy woda na kawę już
prawie
się gotowała... zabrakło prądu.
Pierwsza myśl, - Kurde, zjebałem coś i  korki wywaliło, znowu beka
będzie ze mnie... - wiec biegam po schronisku, jak ten pojebany i szukam
skrzynki z korkami - okazało się, że korki są ok. Doszedłem do
wniosku, że to, taka sugestia ze strony dozorcy kempingu, żebyśmy się
wynosili...
Wynosić się, owszem chcieliśmy ale tak bez kawy, to nie wypada. Cóż
było robić.. jako kompletnie i idealnie przygotowany do wycieczki
wyciągnąłem z kufra kuchenkę gazową i skończyłem gotować wodę.
Kawa smakowała wyśmienicie ;-)
Wystartowaliśmy ok. 9. Maciek przodem, potem Bartek, ja i Mariusz.
Przejechaliśmy kilka winkli, dwa mosty i stajemy na stacji na
tankowanie. Potem znowu prowadzi Maciek.
Ze stacji ruszyliśmy z powrotem do Pragi, w kierunku autostrad. Byłem
przekonany, że pojedziemy tą drogą ale... w drugą stronę.  Byliśmy
na
fajnej drodze bezpośrednio na Budejovice. Wprawdzie jednopasmówką ale
wśród lasów, drzew, pustą i z jakimiś zakrętami... - zawiodłem się
ale
nie miałem jeszcze śmiałości na negowanie trasy.
Cofając się, zrobiliśmy ze 30 km dobijając w końcu do autostrady. W
międzyczasie z powodu korków zrobiliśmy z 10km między autami lub pasem
awaryjnym.
Nareszcie wjechaliśmy na autostradę i po przejechaniu 30km (!)
wylądowaliśmy na drogach niższego kalibru. I tak się toczyliśmy tymi
drogami...
Prowadzący z winy nastroju lub nie wiadomo czego, nie przekraczał 90km/
h. Z racji tego, że w czasie poważniejszej wycieczki wyznaję zasadę
podporządkowania się przywódcy stada, chwilowo nie czyniłem nic w
temacie zmian.
Mając w zasięgu wzroku kolejny wiadukt, zatrzymaliśmy się pod nim w
celu ubrania kondomów, bo zaczął pada deszcz.
Po kilkudziesięciu kilometrach doszedłem jednak do wniosku, ze obecny
przewodnik nie jest godzien miana lidera grupy i go zmieniłem.
Zostałem Fuhrerem wycieczki.
Narzuciłem tempo 120km/h. Prowadziłem, robiłem drogę dla kolegów.
Poprzednik działał na zasadzie, że wyprzedza, kiedy ma wolne pole. Ja
jechałem constans 120km/h, mając non-stop włączony lewy kierunek.
Zarówno prawa jak i lewa strona użytkowników drogi widziała to, i
ustępowała miejsca.
Może jestem w błędzie ale wydaje mi się, ze wyprzedzanie nie polega na
odkręcaniu manetki pod czerwone pole, a na sygnalizowaniu manewru.
Większość kierowców w cywilizowanych krajach, jak nas (motocyklistów)
już dostrzeże robi miejsce. Nie chodzi nawet o zjeżdżanie na bok w
celu przepuszczenia moto, a jedynie o zasygnalizowanie zamiaru.
Trzymałem się samolubnie swojego tempa. Po jakimś czasie dostrzegłem,
że grupa się wyraźnie gubi i zostaje w tyle... Jedynie Bartek mnie się
trzymał (z Bartkiem jeździmy wspólnie od lat, znamy od blisko 20-stu,
wiec znamy się jak łyse konie).
Noż, kurwa - pomyślałem - faceci jeżdżą od lat, jeden zaczynał w
czasach PRLu od WSK dla drugiego traski po 1200km to podobno "piece of
cake", a  nie mogą utrzymać prędkości 120 km/h ?
Normalnie bym zwolnił ale stwierdziłem, ze jak się będziemy, pieprzyć
w tańcu,  i jeździć po 90 km/h, to do Chorwacji dojedziemy w
wrześniu...
Nadal trzymałem 120 km/h i jedynie przy rozjazdach czekałem, żeby mieć
pewność, ze koledzy nie pomylą drogi..
Stoimy w końcu razem na jakiś światłach, czy rozjeździe:
-  Wszystko gra ? - pytam.
-  Taaa... Wszystko w porządku - zgodnie kiwają głowami.
-  Nie za szybko ?
-  Nieee...  - odpowiadają.
-  To co tak się gubicie ? - dopytuje.
-  Nie, co ty... ? Dobrze jest - odpierają.
-  No, to, ok. - kończe.
-  Ok. - przytakują.
Deszcz pada coraz mocniej, w myślach chwalę nowo zakupione ochraniacze
na buty i rękawice. Stwierdzam, że trzeba zwolnić, bo chłopaki
faktycznie nie dają sobie rady, a w momencie jak pogoda się pogorszyła
ich morale i umiejętności wydają się mizerne, puszczam Maćka przodem i
zajmuje ostatnie miejsce, zamykając grupę.
Dojeżdżamy do Freistadt.  Maciek prowadzi ale w złą stronę, widzę,
że
Bartek się zaczyna wkurwiać i przejmuje dowodzenie - wracamy na dobrą
drogę.
W końcu zatrzymujemy się na stacji, tankujemy i kupujemy austriackie
winiety, ja w tym czasie jeszcze pojeździłem w kółko szukając baru - w
końcu byliśmy bez śniadania...
Ruszamy spod stacji, początkowo ja prowadzę, rozglądając się za
jedzeniem. Na zawracaniu grupa mnie wyprzedza i pozostałem z tyłu.
Zrobiliśmy kółko, wróciliśmy na stację. Zjebałem Bartka za złe
prowadzenie, na co on powiedział żebym spierdalał i sam prowadził -
odebrałem to jako komplement.
Zacząłem prowadzić ale Maciek i Mariusz poczuli chyba przypływ mocy i
mnie wyprzedzili - pojechali w pizdu... Zatrzymaliśmy się.
-  Ty, kurwa.. co jest ? - pytam Bartka.
-  Nie wiem. Jak jedziemy ? - pyta.
-  Tu jest objazd, są znaki - widziałeś ?
-  A no, faktycznie - przyznaje.
-  Ty, a co  z nimi ?
-  Chuj wie... - odpowiada.
Po dłuższej chwili oczekiwania na resztę, Bartek jedzie ich szukać.
Wracają za jednego papierosa..
Ruszamy i tym razem bez zbędnych ceregieli razem z Bartkiem obejmujemy
fuhrerowanie.
Po 80km zatrzymujemy się w Linz. Stawiamy maszyny i udajemy się na
obiadośniadanie. Jemy gadamy, przeglądamy trasę.
Maciek nalega na drogę w kierunku Graz, ja dochodzę do wniosku, że
droga na Salzburg będzie wygodniejsza.
-  Ty, zobacz, dojeżdżamy do Graz i jesteśmy prawie na miejscu.
Rozumiesz, nie ? - mówi Maciek.
-  Tak. - przyznaje - Ale mamy tam rozjazdy, zmiany dróg, kilka
autostrad. Na Salzburg mamy jedną prostą, główną drogę - mówię.
-  Ty.. ja jechałem tamtędy 8 lat temu i mówię ci, zajebista droga -
nalega Maciek.
-  Maciek, ale to jest dłuższa droga i bardziej pogmatwana -
argumentuje.
-  Taa.. wydaje się, ze Łysy ma racje - popiera mnie Bartek.
-  No, nie wiem... Jak uważacie ale ja jechałem tą drogą 8 lat temu
i
tak było najlepiej  - lekko wycofuje się Maciek.
-  No, na Salzburg będzie lepiej - mówi Bartek analizując mapę.
-  No, dobra - stwierdza Maciek.
-  Niech Łysy prowadzi - kończy rozmowę Bartek przyprawiając
pieprzem
zupę gulaszową.
W czasie obiadu gadamy dużo o pogodzie, wciąż jebie deszcz. Zgodnie z
Bartkiem twierdzimy, że jak miniemy pas gór alpejskich, to będzie
ciepło i słonecznie - Maciek twierdzi, że front się ciągnie przez całą
Słowenie i Austrię.
Mariusz wyciąga palmtopa i próbuje sprawdzić pogodę ale po chwili
stwierdza, że kosztuje go to 1,5 zł za minutę połączenia i daje sobie
spokój... [ ;-) ]
Moja pasażerka, Klaudynka bierze sprawy w swoje ręce i idzie do
kolesia z laptokiem. Gada chwile i wraca - koleś ja osrał i nie
sprawdzi pogody. Idę spróbować i ja... Inny, miły facet sprawdza pogodę
na weather.com i widzimy, że za Alpami sucho i słonecznie.
Wychodzimy z restauracji, Maciek zaczyna ściemniać:
-  Ja wracam. Jadę do domu - stwierdza.
-  ??? - szok i zdziwienie.
-  Nie róbcie mi problemów, ja wracam. Mam mokre gacie - pokazuje -
nie mam kasy, nie jadę. Wracam. - wyjaśnia.
-  Ty, no przestać, za 200km mamy słońce i piękną pogodę, daj
spokój -
prosimy.
-  Nie. Wracam - upiera się.
-  Ej, no bez sensu, Maciek, kurwa bądź poważny... - prosimy
ponownie.
-  Ok., Maciek podjął decyzje - jego sprawa. Jedziemy dalej, szkoda
czasu - mówię.
Mariusz pogadał chwile z Maciejem i nagle zapadła decyzja, że jedziemy
jednak dalej wspólnie...
Mieliśmy pierwotnie dojechać do Klagenfurtu, gdzie Maciek nocował 8
lat temu - osraliśmy, to i ustaliliśmy z Bartkiem, że jedziemy dalej,
do Słowenii i tam szukamy spania.
W końcu, trochę przed 23 godziną dotarliśmy na kemping w Bled, gdzie
za 10e od łba się przespaliśmy we własnych namiotach..
650km zrobiliśmy w prawie 14 godzin...


Top
 Profile
 
Post new topic Reply to topic  [ 1 posts ] 




 Topics   Author   Replies   Views   Last post 
No new posts Slowenia - dzien 4

Jacek23

1

2286

2008-08-16 15:21:48

Jacek23

No new posts Słowenia 2008 - dzien 1.

Jacek23

11

2042

2008-08-03 18:03:13

Przemyslaw

No new posts Mistrzostwa Europy 2008, Serbia - DZIEŃ 4

Paweł

2

1312

2008-07-04 20:25:51

Mikolaj

No new posts Slowenia - propozycja wycieczki

squallik

1

2245

2008-07-16 10:21:56

squallik

No new posts Swiatowy Dzien Turystyki - plany

MariuszR

1

1359

2003-07-16 09:52:13

MariuszR

No new posts 1 stycznia 2001 - Dzień Żałoby Polskiej Kolei

Kuba

25

714

2001-01-02 15:26:37

nieshka

No new posts Cuba -2008???

Marzena

9

1060

1999-08-13 00:00:00

ETAM

No new posts Miasto Wolin, 15.08.2008

turbos2

1

934

2008-08-17 11:56:01

turbos2

No new posts Croatia Expedition 2008

Bartek

12

2335

2008-06-24 11:59:21

No new posts Miś 2008. Nie ma takiego miasta Skopje.

Hades

6

2210

2008-08-04 07:16:37

godzia


Who is online

Users browsing this forum: apartamenty poznań, biuro pielgrzymkowe, link sponsorowany, usuwanie znamion, badania geotechniczne, pozycjonowanie stron za darmo, prezent dla chłopaka, pozycjonowanie wrocław, darmowe pozycjonowanie, ,zydowskiinternacjonal...,hros,Andrzej,Mariusz,MichałG, 1 guests, Drzwi szklane Klimatyzacja Mitsubishi Poznań projektowanie wnętrz warszawa masaż japoński wymiana walut bielsko ,


New posts New posts    No new posts No new posts    Announce Announcement
New posts [ Popular ] New posts [ Popular ]    No new posts [ Popular ] No new posts [ Popular ]    Sticky Sticky
New posts [ Locked ] New posts [ Locked ]    No new posts [ Locked ] No new posts [ Locked ]    Moved topic Moved topic
You can post new topics in this forum
You can reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot post attachments in this forum

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group