- Hide quoted text -- Show quoted text -Puszczyk wrote:
> Jak sobie z tym radzicie?
> U mnie wygląda to tak, że oczywiście cieszę się z dziecka, jest dla
mnie
> największym skarbem. Natomiast są sprawy, które odbierają urok tym
chwilom.
> Np. na pierwszych spacerach okazało się, że właściwie wiele miejsc
jest
> niedostępnych, bo nie dojadę tam wózkiem (właściwie połowa Konina,
bo tu
> chwilowo mieszkam), ponieważ miasto jest przedzielone torami, a
najbliższy
> przejazd jest strasznie stromy i po prostu się go boję. Na szczęście
> rozwiązaniem okazało się nosidełko.
> Pogoda - w tej chwili jest śnieżyca i ze spaceru nici, a cały dzień
jestem
> sama z dzidzią, a znajomi i rodzina zostali w Poznaniu, czyli
właściwie nie
> ma kogo odwiedzić, do kogo ust otworzyć...
> Jedyne miejsce gdzie dzidzia nie wdycha spalin to okolice jeziorka
> pokopalnianego, gdzie w słoneczne dni jest straszny tłok, a na co
dzień
> bałagan, bo miasto nie sprząta i cały teren jest zaśmiecony.
> Ciuchy - nie mieszczę się w te sprzed ciąży, a gdy chcę kupić nowe
okazuje
> się, że nie ma na mnie rozmiaru (dotychczas lubiłam się ubierać
dosyć
> luzacko, a takich sklepach rozmiarówka kończy się na 40). Poza
tym nie ma
> tu żadnego wyboru.
> Powrót do formy i poprzedniej figury - dzidzia nie pozostawia mi zbyt
wiele
> czasu i sił na ćwiczenie czy pływalnię.
> No i ostatnie - nie mam na kogo liczyć jeśli chodzi o pomoc przy
dzidzi,
> jeśli chcę gdzieś wyjść biorę go ze sobą (babcia pracuje do
późna, mąż boi
> się sam z nim zostać). Dodam, że karmię piersią.
> Włosy - czy to normalne, że w czasie karmienia po iluśtam myciach
farba
> schodzi z włosów (w ciąży też tak się działo, przeczekałam, ale
teraz???).
> Czy Wasze problemy wyglądały tak samo? Jaką znaleźć na nie radę?
Początkowo
> chciałam w temacie napisać "depresja", ale tak źle to chyba
nie jest :-).
> Justyna
> Kamil 3 m.
Głowa do góry! Zaraz zrobi się ciepło, słonecznie, rozkwitną drzewa,
wszędzie
będzie zielono. Będziesz chodziła ze swoim Kamilem na długie spacery.
Może
znajdą się jakieś inne ciekawsze miejsca wycieczkowe? Jeśli chodzi o
ciuchy, to
jeszcze trochę i pewnie zaczniesz gubić te dodatkowe kilogramy. Ja też nie
miałam zupełnie siły na dodatkowe kształtowanie mojej figury, bo opieka
nad
małą zupełnie mnie fizycznie wykańczała. Dopiero po roku (!) na poważnie
wzięłam się za sport. My z mężem też nie możemy liczyć na pomoc przy
Lubce, bo
jedni dziadkowie daleko, a dródzy wcale się nie garną. Wszędzie więc
córcię
zabieramy ze sobą. A że od dwóch lat nie byliśmy w kinie? No cóż, jakoś
to
przeboleję :)) Też karmię piersią, ale od najwcześniejszych miesięcy
starałam
się przynajmniej raz na jakiś czas robić sobie "wychodne", a
Lubka zostawała z
Tatą. Po dwóch godzinkach szwendania się po mieście wracam do domu na
skrzydłach. Włosy po trzech miesiącach zaczęły mi wychodzić garściami,
ale
obcięłam, zaczęły potem odrastać jak szalone. Z farbami nie mam dużych
doświadczeń.
Myślę, że wiele mam ma podobne problemy. Pomyśl sobie, że Twój synek
nigdy już
nie będzie taki malutki i taki od Ciebie zależny. Staraj się napawać tymi
chwilami, bo tak szybko ulatują. Ja juz teraz z rozrzewnieniem myślę o
Lubeńce
w wieku jednego, dwóch miesięcy, bo teraz to mam w domu dorosło pannicę
trzynastomiesięczną :))))
No i masz grupę, a co mają powiedzieć te mamy, które grupy nie mają ?
Pozdrawiam serdecznie
Beata & Lubka (13 miesięcy dziś)
--
--
Archiwum grupy:
http://niusy.onet.pl/pl.soc.dzieci