Niniejszym przenosze tresc kilku ostatnich postow dot. tzw. Paradoksu
Dziadka do nowego tematu. Dyskusja przebiegala bardzo zywiolowo i ciekawie,
mysle ze i tu bedzie podobnie.
***
"...wszystko tam z tylu czasu, za nami, zmienia sie nieustannie ale
skutki
owych zmian nigdy nie dogonia chwili terazniejszej, ktora ucieka do przodu w
takim samym tempie, z jaka goni ja ja nowa przeszlosc. Oczywiscie nie mam
pojecia jak do roku 1940 sie dostac. Ale to zupelnie inny problem."
***
"...w klazdym razie nawet dylatacja czasu nie pozwala na "cofniecie
sie" w
czasie. Ale istnieje pewna teoretyczna mozliwosc, niesprzeczna z nauka.
Gdyby, powtarzam GDYBY sie okazalo, ze wszechswiat tworzy cos w rodzaju
zamknietej 4d hiperbryly (np. hiperkuli), wowczas wykorzystujac zjawisko
dylatacji czasu mozliwy bylby oblot DOOKOLA WSZECHSWIATA, czyli ciagle do
przodu, do przodu, pokonywalibysmy nie tylko przestrzen ALE I CZAS, gdyz
czasoprzestrzen tworzy nierozerwalna calosc i po pewnej trajektorii
moglibysmy znalezc sie w odleglej naszej prehistorii....tor w czasie
przypominalby wowczas okrag a nie linie prosta. Pokonywalibysmy PRZYSZLOSC
(dylatacja czasu dawalaby taki efekt ze w ciagu sekundy lotu uplywalyby
miliardy lat) i znalezlibysmy sie po pelnym okrazeniu wszechwiata w naszej
wlasnej przeszlosci. Co do ksztalu wszechswiata i czasoprzestrzeni trwaja
bardzo burzliwe jeszcze spory, i to co powiedzialem nalezy traktowac
oczywiscie jako hipoteze, ale jest ona traktowana bardzo powaznie przez duzy
procent astrofizykow."
***
"... pewnym sensie masz racje. Jesli bowiem chcialbys owa INNA przeszlosc
znowu traktowac jako pewna niezmienna aletrnatywe - to ja oczywiscie sie z
tym zgodzic nie moge. Nie mam nic stalego w przeszlosci. Wszystko jest
zmienne. Tylko nasza pamiec ja utrwala w naszej swiadomosci.
> a jeżeli jest to nie jest to nasza przeszłość nie ma z nami nic
> wspólnego i naszego dziadka tam nie ma.
Nie wiem jaka przeszlosc jest za nami. Bo tam sie wszystko nieustannie
zmienia. Dziadek moze tam byc a moze go tez nie byc.
> A jeżeli dostalibyśmy się do takiej przeszłości do dla nas byłby to
czas
alternatywny do naszego:)))
I tu sie nie zgadzam absolutnie. Blad w twoim mysleniu polega na tym, ze
pamiec przeszlosci traktujesz jako cos realnego. Uwazasz, ze gdyby jakims
sposobem wrocic do przeszlosci i cos tam zmienic, to wowczas musialaby
powstac jakas alternatywa. A tak wcale nie jest. Zadna alternatywa nie
powstaje. Co wiecej: gdyby jakims cudem udaloby ci sie wrocic do roku 1940,
moze ze
zdumieniem stwierdzilbys ze twoj dziadek wcale nie ozenil sie z babcia, i ty
wcale sie nie narodzisz...."
***
">...Wiec jak pogodzisz to ze stwierdzeniem, ze zdarzenie w chwili
"t"
pociaga za soba natychmiastowe zmiany chwil "t+dt"? W mysl tego, co
napisales powyzej, nie moze pociagac, bo ich nie dogania .
Przeciez to oczywiste. To co zachodzi w chwili "t" (gdzie
"t" jakas chwila
przeszla) natychmiast przesuwa sie "do przodu w czasie" i oczywiscie
zmienia
sie na "t+dt". Ale tymczasem chwila TERAZ (odsunieta od tamtego
"t") rowniez
przesuwa sie do przodu o "dt". Zatem odleglosc pozostanie
constans!
***
"...Dla mnie przeszlosc istnieje, ale nie jest ona martwa,
zakonserwowana,
jak figury woskowe, ale zywa, dynamiczna, cigale sie zmieniajaca."
***
"...>Ty może nic stałego nie masz.:)) Moja przeszłośc jest stała
i nie
zmienna.
> A nasza pamięc niczego nie utrwala. Pamięc JEST świadomością
przeszłości.
Tu brak zgody. Pamiec jest jak tasma filmowa. Albo dysk twardy. Utrwala
zdarzenia minione. Ale nie ma sensu domniemywac, ze one sa niezmienne w owej
przeszlosci.
> > > a jeżeli jest to nie jest to nasza przeszłość nie ma z nami
nic
> > > wspólnego i naszego dziadka tam nie ma.
> > Nie wiem jaka przeszlosc jest za nami. Bo tam sie wszystko
nieustannie
> > zmienia. Dziadek moze tam byc a moze go tez nie byc.
> Powtarzam jeszcze raz. To nie jest nasza przeszłość!!
> To może być co najwyżej przeszłość naszego odpowiednika z tamtego
czasu!!
Masz bardzo silny, emocjonalny zwiazek z wlasna przeszloscia. To wlasnie ten
zwiazek jest przyczyna twojego braku zrozumienia istoty czasoprzestrzeni.
> Ja nie mówie o pamięci przeszłości. Tylko o samej przeszłości .
Jeżeli nie
> traktujesz tego co przeżyłes jako cos realnego to szczerze mówiąc nie
> rozumiem o co ci chodzi
Wszystko jest zmienne. Nawet przeszlosc. Nic nie stoi na swoim miejscu.
Nawet przeszlosc. Pamiec natomiast pozostaje i sprawia wrazenie, ze tam w
przeszlosci wszystko jest po staremu."
***
Mike: "...Mam totalnie olewacki stosunek do przeszłości. Po prostu
próbuje ci pewną rzecz wytłmaczyć. Popatrzmy jak to wygląda od początku.
od
punktu zero wybiega fala czasu. To jest nasz czas .Szczyt tej fali to jest
nasza tarażniejszość. Za tą falą wybiega następna fala Nigdy tej
pierwszej
nie dogoni. Szczyt tamtej fali czyli tamta terażniejszość nie jest naszą
terażniejszościa. Należy ona do tamtej następnej fali. To jest już coś
innego.Może być ona podobna do naszej teraźniejszości ale to będzie już
zupełnie inna rzecz.
> > Ja nie mówie o pamięci przeszłości. Tylko o samej przeszłości
. Jeżeli
nie
> > traktujesz tego co przeżyłes jako cos realnego to szczerze
mówiąc nie
> > rozumiem o co ci chodzi
> Wszystko jest zmienne. Nawet przeszlosc. Nic nie stoi na swoim miejscu.
> Nawet przeszlosc. Pamiec natomiast pozostaje i sprawia wrazenie, ze tam w
> przeszlosci wszystko jest po staremu.
***
Mike: "Jeszcze raz powtarzam tu nie chodzi o pamięć Obraz przeszłości
utrwalony w
naszej pamięci jest zmienny gdyż wraz z nowymi doświadczeniami
zmienia się
nasze spojrzenie na tą przeszłość.
Mi chodzi o realne rzeczy które się wydarzyły naprawde. Ty postrzegasz że
wydarzenia przestają istnieć w momencie gdy szczyt fali (Terażniejszość)
przesunie się chociaż odrobine do przodu. Ja na to patrze inaczej."
***
"...to co sie wydarzylo nalezy juz do pamieci. Wydarzenia przeszle sa nie
do
dtworzenia. Nasza pamiec zakonserwowala je. Tymczasem one sie zmieniaja.
Historia sie zmienia nieustannie.
> Ty postrzegasz że
> wydarzenia przestają istnieć w momencie gdy szczyt fali
(Terażniejszość)
> przesunie się chociaż odrobine do przodu.
Czy kiedy patrzysz na stop-klatki tasmy filmowej upieralbys sie na powaznie,
ze zakonserwowane na nich sceny jeszcze istnieja w rzeczywistosci?"
***
"...Taaa....wogole slowo "istnieje" juz niesie w sobie w
domysle slowo
TERAZ. A przeciez owa przeszlosc nie istnieje TERAZ. Ona "istnieje"
inaczej,
tam, w swoim czterema wymiarami opisanym miejscu. I dlatego tak trudno sie
to opisuje. Trzeba duzego wysilku wyobrazni."
***
"...kiedy patrzysz na nieruchome klatki tasmy filmowej, przyznasz chyba
ze
swiat skamerowany na niej i utrwalony - juz teraz moze sie zmienil. Czy w
zwiazku z tym musi istniec "aletrnatywnie"? Czy potrzebna jest jakas
nowa
alternatywa?"
***
Blad w "paradoksie dziadka" polega na tym, iz podswiadomie zaklada
sie, ze
minione chwile sa ciagle takie same. A tak wcale nie jest. Woda w Wisle
rowniez nie jest ciagle "ta sama" mimo ze ze ciagle przeplywa przez
te same
miejsca. I Wisla wcale nie ma wielu koryt. Kiedy plynie nowa woda, wcale nie
musi plynac NOWYM (rownoleglym) korytem. Plynie tym samym korytem, ale
zawsze ZA ta woda, ktora plynela przedtem. Jedna sekunda czasu to 299 997 km
metrycznych w kierunku osi I. Wzor fizyczny S=i*c*t pozwala przeliczac
sekundy na os "metryczna". Klania sie czwarty wymiar. Tworzymy za
soba cos w
rodzaju "smugi" w czasie.
Chwila "zabicia dziadka" jest odlegla od twojego teraz, powiedzmy o
60 lat
(zakladajac ze dziadek zostal "zabity" 60 lat temu). I nie ma szans
najmniejszych, aby ZABURZENIE czasoprzestrzeni, jakim jest "zabicie
dziadka"
moglo dotrzec do TERAZ, bo TERAZ jest oddalone od owej chwili ZAWSZE o 60
lat constans. Zaburzenie owo, czyli "skutki zabicia dziadka"
oczywiscie SA i
przesuwaja sie do przodu czasu, ale przeciez zadne zaburzenie materii nie
moze przemieszczec sie szybciej od predkosci swiatla, tymczasem kazda
sekunda "smugi" czasoprzestrzennej to wlasnie ok. 300 000 km! A
zatem jesli
dziadek zostal zabity w roku 1940, to za rok, w roku 2001, skutki jego
zabicia dotra dopiero do roku 1941!!!!! W roku 2010 skutki zabicia dziadka
doplyna do roku 1950, zas w roku 2050 znajda sie one dopiero w roku 1990! A
nawet jesli dotra w koncu do roku 2000 (obecnego teraz), to tobie i tak w
najmniejszej mierze nie zagroza, gdyz ty bedziesz juz w roku 2060! No nie
wiem czy bedziesz jeszcze zyl wowczas, ale jesli nie, to na pewno nie za
sprawa zabicia dziadka.
Mozna powiedziec obrazowo, ze swiat wynikly z powodu zabicia dziadka, czyli
swiat BEZ CIEBIE bedzie podazal za toba, ale w stalej odleglosci i nigdy Cie
nie dogoni. Zatem bez obaw. Zadne swiaty rownolegle nie sa wiec potrzebne.
Zreszta zasada entropii mowi ze wszystkie zjawiska zachodza przy
najmniejszym zuzytkowaniu energii. Gdyby mialy istniec rownolegle swiaty,
bylaby to zupenie niepotrzbna rozrzutnosc ze strony przyrody. Mysle ze
przyroda lepiej zna sie na ekonomii niz ty i
nie mnozy bytow ponad stan. Bo utrzymanie owych rownoleglych swiatow byloby
nieslychanie "kosztowne" i zupelnie niepotrzebne. Na Ziemi nawet
kropla rosy
ma ksztalt kulki, gdyz praca jaka wykonuje wowczas blona powierzchniowa,
ktora pozwala utrzymac sie razem czasteczkom wody jest wowczas najmniejsza.
Odrzucenie teorii swiatow rownoleglych nie oznacza oczywiscie, ze przeszlosc
jest jednakowa. Jest ZMIENNA, ale nie "rozwichrzona" na miliony
sposobow.
***
"...Niestety twoje intuicje zostaly wykluczone przez nauke. Wspolczesni
kosmolodzy i fizycy twierdza z dosc wielka pewnoscia, ze swiat PO big-bangu
byl tylko orzez bardzo malenka czsc sekunde 10-wymiarowy, pozniej zostal
zostaly mu tylko 4 wymiary. Nie ma potrzeby odrzucac wnioskow fizyki, tylko
dlatego, ze sie nam nie podobaja."
***
"...ta rozmyta papka 5-wymiarowa, wymyslona przez pisarzy SF oraz
... read more »